Czy można zrobić sobie dobre i projesjonalne zdjęcie telefonem?Zdjęcie, które wykorzystamy do CV lub jako zdjęcie profilowe na kanałach społecznościowych?MożWystarczyło wyjechać raptem 20 km za miasto. Efekty mogą podejście do fotografowania Drogi Mlecznej zaliczyłem blisko dwa lata wcześniej. Teraz - bogatszy o doświadczenie i smartfon nowszej generacji - podjąłem kolejną zdjęcie z 2018 roku zrobiłem Huaweiem P20 Pro. Teraz padło na Huaweia P40 Pro+. Choć osobiście nie uważam, by flagowce Huaweia były - pod względem całokształtu - najlepszymi fotograficznymi smartfonami na rynku, to jednak w ekstremalnie trudnych warunkach oświetleniowych nie mają sobie zdjęcie Drogi Mlecznej, które zrobiłem Huaweiem P40 Pro+Finalna fotka po obróbce wygląda tak:Z pewnością nie jest to najlepsze zdjęcie Drogi Mlecznej zrobione smartfonem, ale zaznaczę tutaj, że żaden ze mnie fotograf, a warunki oświetleniowe w mojej okolicy nie są ogólnym rozrachunku - choć do ideału daleko - jestem zadowolony z efektu. Zwłaszcza że mowa o smartfonie, a nie profesjonalnym przygotować się do robienia zdjęć Drogi Mlecznej?Przede wszystkim na fotografowanie musi być dobry dzień. Co oczywiste - Droga Mleczna musi się znajdować nad horyzontem. Negatywnie na widoczność gwiazd wpływa blask Księżyca, więc robienie zdjęć w pełni odpada. O bezchmurnym niebie wspominać chyba nie w ustaleniu pozycji ciał niebieskich jest aplikacja Star Walk. Korzystając z osi czasu, można sprawdzić pozycję Drogi Mlecznej i Księżyca danego dnia z dokładnością do też znaleźć dobre miejsce do fotografowania. Po pierwsze - musi być ono jak najbardziej oddalone od sztucznego oświetlenia, które powoduje tzw. zanieczyszczenie światłem. Po drugie - potrzeba przynajmniej kilkuset metrów kwadratowych wolnej przestrzeni, aby nieba nie zasłaniały drzewa i inne obiekty. Jednocześnie dobrze jest, jeśli w oddali znajdują się jakieś obiekty, które mogą uatrakcyjnić dobrego miejsca ułatwia mapa zanieczyszczenia światłem, która pozwala zlokalizować tereny oddalone od źródeł sztucznego światła. Ja postawiłem na położoną raptem 25 km od mojego miasta wieś Walkowice. Nie jest to miejsce idealne, ale na tyle ciemne, że Droga Mleczna była widoczna gołym musi być też pora. Choć w dniu, w którym fotografowałem ja, Słońce zaszło o 21:22, niebo jeszcze długo pozostało przez nie oświetlone. Droga Mleczna zaczęła być wyraźnie widoczna dopiero po warunek to sprzęt. Oprócz smartfonu z dobrym aparatem niezbędny jest też statyw, który będzie w stanie utrzymać telefon całkowicie nieruchomo przez kilkadziesiąt sekund. Najlepiej, jeśli telefon da się do niego przyczepić zrobić zdjęcie Drogi Mlecznej smartfonem?Konieczne jest skorzystanie z trybu profesjonalnego oraz zapisu surowych plików RAW, które ułatwiają późniejszą nie istnieją żadne ustawienia, które można by uznać za receptę na sukces. Wszystko zależy nie tylko od telefonu, ale i jasności nieba w danym momencie oraz tego, co jeszcze znajduje się w jednak kilka naświetlania - ten parametr jest mocno uzależniony od kąta widzenia obiektywu (im szerszy kąt widzenia, tym dłuższy możliwy czas naświetlania). Większość smartfonów ma jednak zbliżoną optykę, w przypadku której optymalne wartości to 20–30 - w teorii im wyższe ISO, tym lepiej, ale smartfony z reguły mocno szumią przy wyższych wartościach, więc warto poeksperymentować z niższą - - samo dotknięcie telefonu wprawia obiektyw w drgania, które odbijają się na jakości zdjęcia. Aby tego uniknąć, dobrze jest ustawić samowyzwalacz na przynajmniej 2 moim przypadku najlepsze efekty osiągałem po ustawieniu ISO 640 i czasu naświetlania na 30 mnie to, że w przypadku Huaweia P40 Pro+ najlepiej sprawdził się obiektyw ultraszerokokątnyPo kilkudziesięciu minutach fotografowania aparatem głównym Huaweia P40 Pro+ z ciekawości przełączyłem się na szerszy kąt. Ku mojemu zaskoczeniu nie tylko nie było widać wyraźnej przepaści w jakości zdjęć, ale i część fotek z dodatkowego aparatu wyszła... lepiej. Szerszy kąt pozwolił przy okazji uchwycić pełniejsze, ciekawsze i przy okazji mniej poruszone z obiektywu głównego i ultraszerokokątnegoWniosek: czasem warto poeksperymentować, zamiast z góry zakładać, które rozwiązanie sprawdzi się krok to obróbka zdjęciaTutaj również nie istnieje żaden przepis na sukces, bo wszystko zależy nie tylko od materiału źródłowego, ale i efektu, który chce się użyłem Snapseeda, czyli darmowego edytora zdjęć z funkcją wywoływania RAW-ów. W moim przypadku obróbka sprowadziła się do:podbicia ekspozycji w celu rozjaśnienia kadru;zmniejszenia cieni, by uwydatnić jaśniejsze punkty;zwiększenia kontrastu nasycenia, by uwydatnić kształt oraz kolor Drogi Mlecznej;nałożenia efektu Glamour Glow, pozwalającego choć trochę przykryć szum, którego podczas fotografowania w ekstremalnie trudnych warunkach oświetleniowych uniknąć nie sposób;delikatnej korekcji perspektywy w celu zniwelowania zniekształceń widocznych w dolnej partii zdjęcie przed i po obróbce:I to tyle. Nie nastawiajcie się na to, że przy pierwszym podejściu uwiniecie się w 5 minut. W ciemności trzeba fotografować na oślep, więc zawartość kadru widać dopiero po zrobieniu zdjęcia, co każdorazowo trwa 30 sekund. Samo znalezienie dobrego ujęcia może tym samym zająć kilkanaście minut. Doliczmy do tego eksperymenty z różnymi ustawieniami aparatu oraz oczekiwanie, aż Droga Mleczna znajdzie się w atrakcyjnej wizualnie pozycji i minuty mogą się zamienić w godziny. Ale chyba warto.
Zrób zrzut ekranu za pomocą funkcji Palm Swipe. W niektórych telefonach Samsung możesz przesuwać bok dłoni po ekranie, aby robić zrzuty ekranu Samsung bez naciskania przycisku. Nazywa się to „przesuń palcem, aby przechwycić”, które jest charakterystyczne dla telefonów Samsung. Aby włączyć, przejdź do Ustawienia przewiń w
Rozmazane zdjęcia gwiazd i Księżyca? Jest na to prosty sposób. Wystarczą właściwie dwa kroki. Podpowiadamy jak uchwycić dziś superksiężyc smartfonem. Niemal każdy ma obecnie dostęp do aparatu fotograficznego dobrej jakości. Nowoczesne smartfony pozwalają bowiem na robienie zdjęć nawet najbardziej wymagającym obiektom, wystarczy odrobina chęci. Już dzisiejszej nocy będzie okazja do spróbowania własnych sił. Chodzi o tak zwany superksiężyc, czyli sytuację, w której nasz naturalny satelita będzie najbliżej Ziemi, a dodatkowo będzie w pełni. Dobra fotografia nocnego nieba może wydać się trudna do zrobienia. To jednak tylko wrażenie, które odnosi większość osób, które próbowały zrobić ją na szybko, korzystając z trybów automatycznych ustawionych w aparatach swoich smartfonów. Przeważnie zupełnie nie są one dostosowane do dobrego uchwycenia obiektów przy tak niskim świetle. Aparaty dostosowują się więc, zwiększając czas naświetlania. Właśnie dlatego zdjęcia robione telefonem z ręki wychodzą niemal zawsze rozmazane. Jest jednak kilka sposobów, aby zdjęcie nocnego nieba wyszło tak, że będzie nim się można pochwalić na Instagramie. Po pierwsze stabilizacja. Długi czas naświetlania, który jest nieodłącznym elementem nocnej fotografii, oznacza, że każde, nawet najdrobniejsze poruszenie aparatu, sprawi, że zdjęcie będzie rozmazane. Aby temu zapobiec potrzebny będzie statyw, albo chałupniczo zrobiona stabilizacja. Chodzi o to, aby w momencie robienia zdjęcia i przez sekundę, czy dwie po nim, smartfon pozostawał w bezruchu. Zasada jest prosta. Im ciemniej, tym dłuższy czas naświetlania. Im dłuższy czas naświetlania, tym dłużej powinniśmy ustabilizować aparat. Ustawienia ręczne Drugą kwestią, będzie konieczność wyłączenia trybu automatycznego i zastosowanie ustawień ręcznych, które często zwane są trybem profesjonalnym. Niektóre aplikacje aparatów w smartfonach mają także wbudowany tryb „noc”, który automatycznie ustawia potrzebne parametry. Pokazuje także, że przez dwie sekundy nie powinno się poruszać aparatem. Polecamy jednak tryb manualny, głównie dlatego, że aparaty miewają problem z odpowiednim ustawieniem ostrości. Jeśli ustabilizujemy nasz smartfon, wtedy ustawianie ostrości na Księżyc nie powinno być problemem. Nowe aparaty pozwolą także skorzystać z możliwości cyfrowego zoomu, który dodatkowo pomoże w uchwyceniu dobrej kompozycji. Tutaj jednak zalecamy ostrożność. Zbyt duże zbliżenie będzie bowiem skutkowało pogorszeniem jakości fotografii. W zasadzie po to, żeby zrobić zdjęcie.musimy pokazać rękę do kameryi trzymaj wszystkie palce tak proste i rozciągnięte, jak to możliwe. W przeciwnym razie zdjęcie nie zostanie wykonane. Jeśli prawidłowo ułożysz palce, rozpoczęcie odliczania zajmie kilka sekund. Po uruchomieniu mamy trzy sekundy na ustawienie się w sposóbZastanawiasz się, jak fotografować gwiazdy? Chcesz zachwycić swoich odbiorców pięknymi zdjęciami nocnego nieba? Oto praktyczny poradnik fotografii, dzięki któremu stworzysz wspaniałe zdjęcia gwiazd. Fotografowanie gwiazd „Szlaki gwiazd” fotografowane podczas pełni Księżyca. fot. Marek Waśkiel Fotografowanie nocnego nieba zyskało ostatnio mocno na popularności. Stało się tak za sprawą rozwoju technologii fotografii cyfrowej. Zdjęcia powstające przy wysokim ISO są coraz lepsze pod względem technicznym i umożliwiają rejestrowanie bardzo dobrych kadrów, nawet w niemal całkowitych ciemnościach. Coraz więcej osób zastanawia się też jak fotografować zorzę polarną, gwiazdy i inne zjawiska dziejące się nocą na niebie (np. deszcze meteorów). W nocnej fotografii najważniejsza jest cierpliwość, odpowiedni sprzęt oraz absolutnie podstawowe umiejętności robienia zdjęć. Bardzo przydatna jest również znajomość podstaw astronomii. Poniżej znajdziesz RECEPTĘ, która umożliwi Ci profesjonalne fotografowanie gwiazd. Wykorzystaj praktyczne kursy fotografii, oparte o lekcje w formie wideo. 👉 Kurs Fotografii Dla Początkujących 👉 Kurs Fotografii Makro 👉 Kurs Fotografii Krajobrazowej 👉 Kurs Lightroom Szybki Start 👉 Kurs Fotografii Podróżniczej 👉 Kurs Fotografii Portretowej 12 zasad profesjonalnego fotografowania gwiazd 1. Odszukaj właściwe miejsce – czyli ciemne, bez ingerencji sztucznego oświetlenia. 2. Ustaw aparat na solidnym statywie i dobierz kadr – odszukaj np. Gwiazdę Polarną lub Mleczną Drogę. 3. Sprawdź ustawienia aparatu i obiektywu – np. format zapisu plików – najlepiej RAW (potem trzeba go „wywołać” ale zapisuje więcej informacji), ISO – z reguły minimum 3200, ustawienie ostrości ręcznie – wyłącz AF, dobierz wielkość przysłony – możliwie jak największy otwór np. f2,8. 4. Wyłącz redukcję szumów przy długich czasach ekspozycji – więcej o prawidłowym naświetlaniu zdjęcia przeczytasz we wpisie ekspozycja bez tajemnic. 5. Dobierz właściwy czas ekspozycji i pamiętaj o regule 500 – dla np. zdjęć galaktyk. 6. Jeszcze raz ustaw właściwą ostrość – po prostu sprawdź jak wyglądają gwiazdy, a jak pierwszy plan. O kreatywnym wykorzystaniu ostrości w fotografii przeczytasz w artykule jak robić ostre zdjęcia. 7. Włącz interwał lub uruchom kolejne ekspozycje ręcznie za pomocą wężyka spustowego – jeżeli chcesz wykonać potem zdjęcie tzw. „szlaków gwiazd”. 8. Zakryj wizjer lustrzanki – zacznij wykonywać kolejne zdjęcia. Na ładne okręgi potrzeba z reguły ok. 120 pojedynczych ujęć, które potem składa się w jedną całość. 9. Sprawdzaj pracę aparatu – czy działa itp. ale go nie dotykaj! 10. Na końcu wykonaj tzw. czarną klatkę (czyli zdjęcie z zasłoniętym obiektywem) – będzie potrzebna do odszumienia zdjęcia. 11. Podczas sesji , kiedy chcesz potem wykonać „Szlaki Gwiazd” – pod żadnym pozorem nie dotykaj aparatu i statywu, jeżeli go poruszysz, musisz zacząć sesję od początku. 12. Finale zdjęcie tzw. Szlaków Gwiazd (np. okręgów wokół Gwiazdy Polarnej) złożysz w Photoshopie albo programie Startrials. Mleczna Droga nad Suwalszczyzną / 30 kwietnia 2017 / panorama z 6 zdjęć. Jedno ujęcie: ISO 3200, czas: 25 s, f 3,2. fot. Marek Waśkiel Na samym początku sesji, musisz podjąć decyzję, jaki rodzaj nocnych zdjęć będziesz wykonywać. Nieco inaczej powstają kadry do szlaków gwiazd, odmiennie fotografujemy księżyc, a jeszcze inaczej meteory. Jeśli na razie chcesz po prostu wykonać swoje pierwsze zdjęcie nocnego nieba, to kolejnym krokiem jest dobranie parametrów ekspozycji. Sprawdź ustawienia aparatu i obiektywu (np. format zapisu plików – najlepiej RAW) Na początku ISO powinno dobrać się na 1600 albo 3200. Wielkość przysłony – możliwie jak największy otwór (np. f2,8) oraz ręcznie dobierz czas ekspozycji w trybie M (manualnym). Uwaga na „punkt rosy”, czyli osadzanie się wilgoci na sprzęcie, w tym na przednich soczewkach obiektywów, oraz na świecenie światłem po planie: widoczne jest światło smartfonów, czołówek itp. Może to wprowadzić przebarwienia w kadrze. Do pierwszego ujęcia w niektórych przypadkach możesz dobrać czas według wskazań światłomierza i po wykonaniu kadru skorygować je do odpowiedniej wartości. Jeśli masz kłopoty z doborem czasu, zacznij od około 20 sekund. Potem jednak zastanów się, co chcesz fotografować i dobór czasu ekspozycji uzależnij od reguły 500. Mówi ona, że liczbę 500 należy podzielić przez liczbę ogniskowej i w ten sposób otrzymamy maksymalny czas ekspozycji (w sekundach), dający nieruchome gwiazdy na niebie. Czyli dla ogniskowej 20 mm (dla FF, czyli pełen klatki) takim czasem jest 25 sekund. Zapisując pliki w formacie RAW koniecznie wyłącz redukcję szumów przy długich czasach ekspozycji! Jeśli tego nie zrobisz, znacznie wydłużysz proces fotografowania. Chcąc fotografować tzw. szlaki gwiazd albo Mleczną Drogę musisz się też nauczyć odszukiwać je na nocnym niebie. Podstawy astronomii możesz zdobyć korzystając z mnóstwa aplikacji. Wiele informacji o poszukiwaniu i twórczym wykorzystaniu zjawisk atmosferycznych znajdziesz też w artykule jak fotografować burzę. Jaki aparat wybrać do fotografowania gwiazd Do fotografowania gwieździstego nieba, czyli gwiazd, galaktyk (np. Drogi Mlecznej) oraz takich zjawisk jak deszcz meteorytów czy zorza polarna nie wystarczy aparat w smartfonie ani prosty kompakt. Najlepszym (i zarazem najtańszym) aparatem fotograficznym do tego typu zadań jest lustrzanka cyfrowa, zapatrzona w szerokokątny obiektyw. Wybór aparatów w tym segmencie jest bardzo duży. Im młodszy model, tym lepiej (z powodu rosnących szans na lepszą jakość naszych zdjęć). Nieustannie musimy wykorzystywać wysoką czułość (np. 3200 lub nawet 6400 ISO). Nowsze matryce radzą sobie z fotografowaniem przy takich czułościach znacznie lepiej, niż matryce lustrzanek cyfrowych sprzed 7 czy 10 lat. Mnóstwo przydatnych informacji o wyborze aparatu znajdziesz też w poradniku jaki aparat kupić. Interesujesz się fotografią? Sprawdź mój kurs fotografii online, dzięki któremu błyskawicznie nauczysz się profesjonalnego robienia zdjęć. Poznaj Pakiet Kursów i Zaoszczędź 259 zł Technika fotografowania nocnego nieba Poza tym lustrzanka umożliwia dobranie ekspozycji w trybie manualnym, oraz można w ich obiektywach ręczne ustawić ostrość (po uprzednim wyłączeniu autofokusa). Więcej o sposobach wykorzystania tych parametrów przeczytasz w artykułach: ekspozycja w fotografii oraz jak robić ostre zdjęcia. Są to niezbędne ustawienia, jakich trzeba dokonać podczas nocnego fotografowania. Najważniejsza jest przysłona (ustawiamy jak najmniejszy numer np. f 2,8 albo 3,5) oraz wysokie ISO (np. 3200) – to one decydują o liczbie zarejestrowanych nocą obiektów np. gwiazd. Czas zadecyduje o formie ich pokazania – zatrzymane w bezruch albo rozmyte. Do świetnego fotografowania potrzebny jest także statyw fotograficzny. Musi być stabilny i odpowiedniej wysokości, aby komfortowo móc kadrować obraz. Przydaje się też wężyk spustowy. Jak wygląda fotografowanie gwiazd w praktyce Późnym popołudniem w niedzielę wybrałem się wraz ze swoją żoną na fotografowanie Centrum Mlecznej Drogi. Niestety kończy się właśnie czas jej najlepszej widoczności (dla fotografów) w tym roku. Ten dobry czas jest spowodowanym nowiem Księżyca na nocnym niebie (ciemna noc) i stosunkowo późnym wschodem Słońca. Zatem na fotografowanie Drogi Mlecznej w najlepszym okresie mamy około 2-3 godzin. Gwiazdy, Mleczna Droga i odbicia w tafli jeziora. fot. Marek Waśkiel (na zdjęciu z latarką) Od 21 kwietnia do wczoraj pogoda na Podlasiu i Suwalszczyźnie była po prostu fatalna. Gruba warstwa chmur całkowicie uniemożliwiała nocne fotografowanie. Kiedy wreszcie około południa mapy pogody ( dały szansę na bezchmurne niebo … nad Suwalszczyzną nie zastanawiałem się ani chwili. Za pomocą Mapy Ciemnego Nieba oraz map Google wybrałem miejcie o ograniczonej liczbie sztucznego światła i nad wodą, ponieważ chciałem zrobić Drogę Mleczną odbijającą się w tafli jeziora. Po prostu lubię sobie utrudniać zadania. Nigdy tam nie byłem, zatem liczyłem się z porażką. Jednak musiałem spróbować! Mleczna Droga panorama. fot. Marek Waśkiel Pokonaliśmy prawie 200 km i na sam koniec okazało się, że wybrałem rzeczywiście odludne miejsce z trudnym dojazdem po rozmokłych gruntowych drogach. Dotarliśmy nad brzeg jeziora na godzinę przed zachodem słońca. Był on kolorowy, fantastyczny i super… (proszę zobacz krótki film) jednak nie dla niego tu dziś przyjechałem. Za pomocą smartfonowej aplikacji „PlanIt! for Photographers Pro” oceniłem szanse na zobaczenie Centrum Drogi Mlecznej. Były! Zatem nie pozostało nic innego jak ustalić dokładnie miejsca skąd warto zrobić zdjęcia i potem tylko czekać, aż zapadnie zmrok, czyli tzw. zmierzch astronomiczny (prawdziwie ciemna noc). Mijały godziny a my patrzyliśmy nieustannie w przepiękne gwiazdy, a za naszymi plecami mieliśmy rogalik księżyca. Był mały ale świecił bardzo, bardzo mocno. Pomimo jego blasku na niebie pojawiało się coraz więcej gwiazd. Tylko w takich miejscach można jeszcze zobaczyć prawdziwe rozgwieżdżone niebo. Wreszcie ok księżyc zniknął i mogliśmy przystąpić do fotografowania. Niestety na horyzoncie świeciły światła jakiś dalekich osad. Zaczynaliśmy prawie w absolutnej ciszy. Potem najpierw było słychać głosy zwierząt z pobliskiego lasu, potem jakieś odgłosy bardzo dalekiej dyskoteki. Po kilku pierwszych zdjęciach okazało się, że jezioro jest zbyt wąskie, aby odbił się w niej cały łuk Drogi Mlecznej. Wprawdzie setki gwiazd znalazły w nim swoje odbicie ale czubek łuku już się nie mieścił. Wielka szkoda, bo nie mam już w tym tygodniu czasu na powtórki. Pomimo owych problemów jestem bardzo zadowolony z efektów. Zaryzykowałem i okazało się, że było warto. Nigdy też nie zapomnę widoku spokojnej tafli jeziora z mnóstwem odbitych gwiazd w jego toni. Kiedy wróciliśmy ok do auta termometr pokazywał zero stopni. Zaczęła się mozolna jazda do domu. Dołącz do mnie w fotograficznych przygodach – sprawdź sekcję Foto Blog.Chcemy Ci pokazać, jak robić zdjęcia makro SMARTFONEM! Zaprosiłyśmy do współpracy Marcina Fabisza @fabiszmarcin, który podpowie nam, jak się przygotować i jak zrobić właśnie takie zdjęcie. Zdjęcia zostały wykonane telefonem Huawei P30. Ciekawy motyw zdjęcia. Ciekawe motywy są wszędzie dookoła, cały czas!
zapytał(a) o 13:08 Jak zrobić zdjęcie ekranu telefonu? Chodzi mi o to jak zrobić zdjęcie w telefonie, ale nie zdjęcie aparatem tylko to co mam na ekranie. Mam telefon Samsung Galaxy Ace 2. Odpowiedzi Jednoczesnie trzymaj przycisk srodkowy (home) i powrot. a jak to nie dziala to przytrzymaj przycisk wylaczenia telefonu i tam powinna byc opcja zrzut ekranu ;) wika12 odpowiedział(a) o 13:27: nie ma takiej opcji ;/ wika12 odpowiedział(a) o 13:28: a jak trzymam środkowy i powrót to jakieś ostatnio używane aplikacje ostatni sposob jaki znam to szybko srodkowy potem przycisk blokady tel i znow srodkowy sproboj kilka razy ja za 5 razem zrobilem Klawisz blokady i menu główne (srodek) jednocześnie Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
| ጧλезοηоմ иկай ςաνዟкрօፌ | Տጡηևбахափ ሗեвիвсաслը |
|---|---|
| Заሠሶጽиֆէዌ լахагиበе էби | Дамиዮулօηα звαнтωւሸл |
| Πуչυсрիбሥм ֆեչопсεր | Ωσε нтеνኯ тአсл |
| Звιнዳմէχ ερиፒ ивр | Цαሙуг ц уρըպըлቤ |
Zdjęcia polskiego astrofotografa to... prawdziwy kosmos! Zobacz, jak fotografuje się gwiazdy 5 stycznia 2019, 7:00. 13 min czytania "Na to zdjęcie czekałem 15 lat. Jego zrobienie trwało siedem godzin, a później jeszcze dwa dni obróbki cyfrowej. Nazwałem je: "Stworzenie kosmosu", bo przypomniało mi fresk Michała Anioła "Stworzenie Adama" - mówi w rozmowie z Business Insider Polska Adam Jesionkiewicz, przedsiębiorca, a z zamiłowania astrofotograf. W rozmowie z nami opowiada o tym, jak po latach zdecydował się komercjalizować swoją pasję. "Stworzenie kosmosu". Zdjęcie wykonane przez Adama Jesionkiewicz, z którym rozmawiamy o tym, jak zarabiać na swojej pasji | Foto: Business Insider Polska Łukasz Grass, redaktor naczelny Business Insider Polska: Zanim porozmawiamy ogólnie o twojej pasji, jaką jest astrografia, o biznesach, jakie tworzysz, zacznijmy od historii tego zdjęcia. Co przedstawia? Adam Jesionkiewicz, astrofotograf, założyciel CEO Ifinity: Nazwałem je „The creation of the cosmos”, bo bardzo przypomina mi fresk Michała Anioła „Stworzenie Adama”. To zdjęcie jest o tyle ważne, że przełomowe. Wyszedłem z tym zdjęciem do szerszej publiczności. Po 15 latach zabawy w astrofotografię zacząłem komercjalizować swoją pasję. Do tej pory nie wychodziłem z tym na zewnątrz, bo wydawało mi się, że to jest mało seksi, nic spektakularnego dla szerokiego grona odbiorców. A na tym zdjęciu widać obiekt określony kosmiczną sygnaturą NGC 6188. Jest to mgławica emisyjna i refleksyjna. Znajduje się w konstelacji Ołtarza w odległości około 4000 lat świetlnych od Ziemi. Została odkryta 15 kwietnia 1836 roku przez Johna Herschela. Wydawało mi się, że jeśli na to zdjęcie patrzy przeciętny człowiek, nieznający się na kosmosie, to nie zobaczy w tym nic spektakularnego, jakiś kocioł kolorów i tyle. Jeżeli masz podstawową wiedzę o kosmosie, to działa zupełnie inaczej. Od razu widzisz kurtynę z tych białych kropek. To gwiazdy? Każda z tych małych kropek to takie jedno nasze Słońce. Taka mała, prawie niewidoczna kropka, których są tu tysiące, jest wielkości naszego Słońca? Są nawet większe. Nasze Słońce jest małą gwiazdą. Ale zmierzam do tego, że każda taka kropka jest potencjalnie układem planetarnym, a jeżeli jest tam woda w stanie ciekłym, to wokół niej pewnie dużo się dzieje. A te wszystkie kolorowe pyły wytworzone są przez rodzące się gwiazdy. To jest taki tygiel, matecznik nowych gwiazd. Stąd też jest ta energia, gigantyczne promieniowanie, które powoduje, że pył, ta cała masa, którą widać, zaczyna się grawitacyjnie skupiać, następuje reakcja jądrowa. Kiedy laik, taki jak ja, patrzy na to zdjęcie, rozróżnia od razu trzy podstawowe obszary, słusznie? Identyfikujesz je pewnie po kolorach. Zdjęcie zostało wykonane w trzech liniach emisyjnych gazów. To nie jest taka zwykła fotografia, jaką robisz swoim domowym aparatem, gdzie masz kolory RGB i fotografujesz w świetle widzialnym. Jaka to jest odległość od Ziemi? Czytaj także w BUSINESS INSIDER Stosunkowo blisko - 4 tysiące lat świetlnych. Nasza galaktyka ma jakieś sto tysięcy lat świetlnych po dłuższej „krawędzi”, więc to na co patrzysz, to jest nasza sąsiadka. A na ile się rozciąga? Nie wiem. Pewnie setki lat świetlnych. Gdybyś chciał na tym zdjęciu domalować nasz układ słoneczny, z pewnością jeden piksel byłby za dużym obszarem. A kolory? "Stworzenie kosmosu" | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Niebieski odzwierciedla zjonizowany tlen. Te bardziej pomarańczowe to prawdopodobnie siarka, zielenie to wodór. Ale kolory to kwestia otwarta. Gdybym cię zapytał, jaki kolor ma zdjęcie rentgenowskie twojej złamanej nogi, to co być odpowiedział? Czerwone? Czarne? Które jest bardziej prawdziwe? To jest względne. To jest tak wąskie pasmo, poza tym widzialnym, że kolor jest bardzo umowny. Ale generalnie kosmos jest bardzo kolorowy. Ziemia jest w kosmosie - zobacz, jaka jest kolorowa. Ten obiekt można jednak fotografować również w paśmie widzialnym, RGB, tyle tylko, że wtedy będzie czerwony, będzie mniej widać. Spektroskopia pozwala na więcej. Również na identyfikację, w którym miejscu tego zdjęcia są określone gazy. W którym kierunku muszę spojrzeć w niebo, żeby zobaczyć ten obiekt. Niestety w naszej części świata tego nie zobaczysz. To niebo południowe, więc musisz pojechać np. do RPA. Zaszyłem się na kilkanaście dni na odludziu, kilkaset kilometrów na północ od Kapsztadu. RPA, miejsce wykonania fotografii "The creation of the cosmos" | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Afrykańska agroturystyka? Tam nic nie ma. Poza zwierzakami, które podchodzą do farmy, na której mieszkaliśmy. Coraz częściej w Afryce można spotkać tablice z napisem „Stargazing” (z ang. podziwianie gwiazd). Obserwacja gwiazd przyciąga nowego klienta? Nie tylko tego, który zainteresowany jest safari? Tak, staje się istotną częścią gospodarki, turystyki. Jeżeli widać taką tablicę z napisem Stargazing, to znaczy, że właściciel farmy prawdopodobnie ma małe obserwatorium z odsuwanym dachem, prostym teleskopem i oferuje usługi patrzenia w niebo. Ale niebo w tamtym miejscu jest tak czyste i ciemne, że na dobrą sprawę nie trzeba teleskopu. Czy wiedziałeś, co będzie na tym zdjęciu, zanim nacisnąłeś spust migawki? Ile w tym obrazie jest zamierzonego działania? Wszystko. W astrografii nie ma działania z przypadku. Musisz się bardzo dobrze przygotować, zaplanować sesje, wybrać odpowiedni okres, w którym te obiekty górują. Im są wyżej, tym mają lepsze parametry. Atmosfera jest trochę jak woda w basenie. Jeżeli chciałbym sfotografować coś, co leży na dnie tego basenu, to im mniejszy kąt wybiorę, tym więcej i wyraźniej zobaczę. Inaczej mówiąc, im wyżej nad tobą jest obiekt, tym uzyskujesz lepszą rozdzielczość, obraz jest mniej rozmyty. Gdybyś ten obiekt sfotografował kilka stopni nad horyzontem, nie widziałbyś gwiazd, tylko mleko. Dodatkowo trzeba się wpasować w fazy księżyca. Nie możesz fotografować, kiedy jest on na niebie. Dramatycznie zmniejsza się kontrast. Musisz bardzo dokładnie rozpisać sesję. Co to znaczy? Takie zdjęcie składa się z około 30 subekspozycji po 10 minut każda. Kiedy robisz zdjęcie w ciągu dnia swoim aparatem, to czas otwarcia migawki wynosi pewnie ok. 1/100 sekundy. Masz dużo światła i to w zupełności wystarczy. Z kosmosu tego światła dociera dużo mniej, szczególnie w obiektach oddalonych o tysiące lat świetlnych. Żeby zdjęcie wyszło, musi wpaść odpowiednia ilość fotonów na matrycę - specjalnie chłodzoną. To nie jest taka tradycyjna matryca jak w aparatach. Ponieważ dociera do ciebie mało tych fotonów, musisz ustawiać długie ekspozycje. Ale w ciągu 10 minut i tak nie zarejestrujesz wystarczająco dużo. Jest też problem obrotu Ziemi i ruchu względnego gwiazd. Zmienia się ich położenie. Musisz korygować sprzęt. Używasz do tego specjalnej głowicy paralaktycznej, która śledzi ruch gwiazd. Ale i tu pojawia się problem, bo przy dłuższych ogniskowych, każde drgnięcie powoduje rozmazanie. Przez wiele godzin trzeba utrzymywać sprzęt w perfekcyjnym położeniu. W przypadku tego obrazu ekspozycja trwała w sumie 6-7 godzin. Pamiętaj, że to wszystko jest mocno skomputeryzowane, więc nie musisz przez tych 7 godzin siedzieć i, mówiąc kolokwialnie, kręcić gałką. To co robisz? Patrzysz w niebo. Kontemplujesz. Czytasz. Taki wyjazd jest tylko w części fotograficzny. W dużej części jest metafizyczny. Bardzo ci tego zazdroszczę. Ale w czym problem? Pakujesz się i jedziesz. To proste. Budżetowo nie są to wydatki dla milionerów. Myślę, że taka eskapada fotograficzno-kontemplacyjna na odludzie w RPA to koszt około 5 tysięcy złotych za kilkanaście dni. Nie liczę oczywiście sprzętu fotograficznego, ale jak wspomniałem teleskopy, są tam na miejscu. RPA, okolice, gdzie powstało zdjęcie "The creation of the cosmos" | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Czy po tym, jak „wywołałeś” to zdjęcie, powiedziałeś sobie, że to jest to, co chciałeś uzyskać? Tak. Ale to wynika z 15-letniego doświadczenia. Po takim czasie przygody z astrofotografią to i małpa się nauczy. Proszę, żebyś nie przyklejał tutaj żadnych określeń typu: talent. Obsesyjnie włożyłem w to dużo czasu. Szczególnie wtedy, kiedy budowałem swoje obserwatorium pod Warszawą. To było tuż po tym, jak sprzedałem firmę i miałem nadmiar wolnego czasu. Założyłem swoją społeczność To spowodowało, że moją pasję łatwiej było i jest podtrzymywać. Nie jesteś sam, masz jakieś obowiązki wobec społeczności, którą prowadzisz. Po takim czasie dokładnie wiesz, co chcesz zrobić. Jedziesz po konkretne zdjęcie. 15 lat wydawania pieniędzy na swoją pasję, poświęcanie czasu, energii i dopiero po tylu latach decydujesz się na komercjalizację tego, co kochasz. Dlaczego tak późno? W pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że jeśli chcesz wyjść dalej z astrofotografią, musisz ją skomercjalizować. To jest paradoks. Dopóki robisz te zdjęcia i pokazujesz na Facebooku, zbierasz lajki, nic się z tym nie dzieje. Kiedy mówisz, że te zdjęcia są do kupienia, to wzbudzasz zainteresowanie. Ludzie mogą to powiesić u siebie w domu. Mogą dotknąć. Zaczynają się zaproszenia na wystawy. Zaczyna się coś dziać. Ty zaprosiłeś mnie na wywiad, ale przez ostatnie 15 lat jakoś nie było ku temu okazji, bo prawdopodobnie nie widziałeś żadnego z tych zdjęć, nie wiedziałeś o naszym istnieniu. Komercjalizacja powoduje, że coś staje się widoczne. Dlatego używam słowa paradoks. Wielu ludzi myśli, że jeśli ich działalność nie będzie komercyjna, będzie miała większą wartość, większy potencjał. Absolutna bzdura. Niektórzy założyciele startupów mówią, że najpierw pasja, na początku lepiej nie myśleć o monetyzacji. Dlatego ten obraz startupów w Polsce wygląda, jak wygląda. To jest fatalne założenie. Ja też tak działałem, ale to nie jest dobry kierunek. Bardzo często mówi się, że jeżeli zakładasz coś wyłącznie z powodów pasji, to być może utrzymasz się z tego biznesu, ale spektakularnego sukcesu nie będzie. Dlatego, że masz bardzo spaczony punkt widzenia na to, co robisz. Mówi o tym wielu miliarderów, kiedy przychodzą do nich młodzi ludzie z obsesją w oczach, mówiąc, że mają pasję i pomysł na biznes. Dostają informację zwrotną, że z takim podejściem nic z tego nie będzie. Wiedzą, jak to się skończy. Oczywiście, jeżeli chcesz prowadzić biznes z pasji na własne potrzeby, to prawdopodobnie to się uda. Ale jeżeli myślisz o stworzeniu dochodowego biznesu liczonego w dziesiątkach milionów euro, to raczej trzeba wybrać inny kierunek. Jeżeli chodzi o biznes na astrofotografii, traktuję to jako czynnik dopełniający, a nie główną działalność. Ale myślę, że od kiedy komercjalizuję astrofotografię, kilka osób w moim środowisku już mnie nie lubi. Dlaczego? Wielu uważa, że to jest temat naukowy, na pewno nie sztuka, poza tym robimy to często do szuflady, nie pokazujemy tych zdjęć światu. To duży błąd. To oczywiście może mieć wymiar artystyczny, ale dopiero wtedy, kiedy jest na papierze. The Great Eruption in the constellation of Carina, Adam Jesionkiewicz | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Szczerze mówiąc, to chowanie do szuflady jest trochę egoistyczne. Dla kogoś, kto wie, że świat nie kończy się na jednej Ziemi i kilkunastu planetach, że wszechświat jest nie do ogarnięcia naszym mózgiem, takie zdjęcia, z tak opisaną jego historią, kontekstem, to najlepsza edukacja. Uczy dystansu do świata i pokory. To prawda. I kiedy słuchasz w telewizji bzdur, jakimi czasami zajmują się politycy, analizujesz, o co się kłócą, czego chcą, a później spoglądasz na takie zdjęcie… Na pewno nabierasz dystansu i pokory. Kiedy robię rachunek sumienia, wiem, że ta pokora wynika właśnie z pobudek astronomicznych, a nie jest wynikiem kontemplacji naszych ziemskich spraw. Patrząc na takie zdjęcia, zdajesz sobie sprawę, że jesteś nieistotną częścią wszechświata, kropką. Której tak naprawdę nie widać na tym zdjęciu gołym okiem. A wyjdź teraz dalej, poza to zdjęcie. Najdalszy obiekt, jaki tu widzisz, oddalony jest od nas o kilkadziesiąt tysięcy lat świetlnych. Nie wiem, czy nawet taki tu jest. Ale to cały czas jest twoje bliskie sąsiedztwo, bo mówimy o naszej galaktyce - Drodze Mlecznej. A dalej jest „Wielkie Nic” i dopiero kilka milionów lat świetlnych, milionów(!), masz następną galaktykę, która jest znowu tym samym bogactwem. Przypominam, że galaktyk mamy co najmniej setki miliardów. W naszej galaktyce samych tylko gwiazd, tych białych kropek, które widzisz na zdjęciu, są setki miliardów. Nawet nie pasuje tutaj określenie mind-blowing (z ang. kosmiczny, oszałamiający). To za mało. Andromeda Galaxy | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Będę patrzył na to zdjęcie za każdym razem, kiedy będę czymś zestresowany. Człowiek nabiera dystansu. A co ma powiedzieć ktoś, kto zrobił to zdjęcie, kiedy uzmysłowi sobie, że kilka milionów lat świetlnych temu wyruszyły z takiej galaktyki fotony i uderzyły w twoją matrycę, tutaj zakończyły życie? Zdajesz sobie sprawę, że dzisiaj rejestrujesz obraz, który powstał kilka milionów lat temu. Astrofotografia jest podróżą w czasie. Spójrz na ten obraz, który trzymasz w ręku. To jest obraz, którego już nie ma. Oddalony o 4 tysiące lat świetlnych. W tym miejscu już jest pewnie zupełnie coś innego. I odwracając sytuację, jest podobnie. Jeżeli tam, gdzieś daleko, ktoś jest, i fotografuje naszą planetę, zrobi jej zdjęcie dokładnie sprzed 4 tysięcy lat. Fotony do tego zdjęcia wyruszyły tak dawno temu. I jakiś Adam z Polski zabił je na swojej matrycy gdzieś w Południowej Afryce. A wyobraź sobie, że rejestrujemy również obrazy oddalone o miliardy lat świetlnych od Ziemi. Poza tym rok świetlny to niewyobrażalnie duża jednostka odległości. Zobacz na sondę Voyager, którą wystrzelono z Ziemi kilkadziesiąt lat temu. Ona dopiero co minęła granicę naszego układu słonecznego, a przecież porusza się z prędkością 62 tysięcy kilometrów na godzinę. Jeżeli dalej będzie tak pędzić i w nic nie przywali, to do najbliższej gwiazdy, która jest około 4 lat świetlnych od nas, dotrze za niecałe 100 tysięcy lat… do najbliższej gwiazdeczki, sąsiadki. Niesamowite jest też to, że możesz fotografować takie obiekty i zjawiska. Niesamowite jest to, że może to zrobić fotograf amator. Jeszcze 10 lat temu profesjonalnie byłoby trudno zrobić takie zdjęcie. Wystrzelenie teleskopu Hubble’a i zdjęcia, jakie dzięki temu zaczęto publikować, przyczyniło się to popularyzacji kosmosu. (red. Teleskop kosmiczny Hubble’a nazwany tak na cześć amerykańskiego astronoma Edwina Hubble’a porusza się po orbicie okołoziemskiej, gdzie został wyniesiony 24 kwietnia 1990 roku przez prom kosmiczny Discovery). Corona Australis, Adam Jesionkiewicz | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe 7 godzin czekałeś, aż fotony dotrą na twoją matryce, a co się dzieje później? Wchodzisz w ten trudniejszy etap, czyli przeprocesowanie, obróbka tego materiału, bo to, co ci wpada na matrycę, to wyłącznie informacja o energii tych fotonów. Sensor jest monochromatyczny. Zdjęcie jest zapisywane w formie pliku graficznego FITS ((ang. flexible image transport system) – format pliku stosowany najczęściej w astronomii przez NASA). Nie ma to nic wspólnego z takim plikiem zdjęcia, jak widzisz (np. JPG). Bliżej tego już jest RAW, ale dzięki temu, że specjalne aplikacje otwierają zdjęcie zapisane w pliku RAW, ty tego nie widzisz. Gdybyś otworzył surowy RAW, to zobaczyłbyś biało-czarno mozaikę. Wywoływanie „robi” za ciebie aparat. W przypadku pliku FITS mamy do czynienia z jeszcze bardziej surowymi danymi, ciągiem zer i jedynek i trzeba to wywołać. Już nie tak jak kiedyś, w ciemni, z użyciem mnóstwa chemikaliów, ale cyfrowo. I to już wymaga sporej wiedzy graficznej. Ale to robiłem przez połowę swojego życia, więc czuję się w tym, jak ryba w wodzie. Niestety narzędzia do wyciągania takich danych są ekstremalnie prymitywne, trzeba przejść swoją drogę krzyżową, zanim dostanie się to, co chce. Zabawa trwa nawet kilka dni. Wiele programów pracuje wciąż na komendach, które trzeba wpisać, a nie na okienkowym systemie. A jakie zdjęcie uważasz za swoje największe osiągnięcie? Pacman. Tak je nazwałem, ale tak też nazywa się ten obiekt. Co ważniejsze udało mi się je zrobić w swoim obserwatorium pod Warszawą. Zastosowałem bardzo długą ogniskową, powyżej 3 metrów. Zwykle takiego sprzętu używa się gdzieś bardzo wysoko, np. na pustyni Atacama w Chile. Chodzi o stabilność atmosfery, która nie pozwala ci rejestrować drobnych detali. Fotografując gwiazdy takim obiektywem, zwykle trudno jest złapać ostrość. The Pacman Nebula, Adam Jesionkiewicz | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Piękne! Aż trudno uwierzyć, że zrobione 30 kilometrów od Warszawy! To jest Kasjopea. Trafiłem jesienią ubiegłego roku na idealne warunki. Udało mi się zrobić zdjęcie przy świetnej stabilności atmosfery dającej szansę na rejestrację detalu na poziomie 1 sekundy kątowej (1/3600 stopnia), co jest ewenementem w tej części świata. Wynikało to z jesiennego wyżu, który zawisł nad Polską na kilka tygodni. Normalnie nie mamy z tym do czynienia w tej części Europy. Wielu mogłoby kwestionować fakt, że to zdjęcie zrobiłem w Polsce. Nie zawsze jednak musimy używać tak ekstremalnie dużej skali. Wiele obiektów jest stosunkowo dużych, szczególnie na południowej półkuli, chociaż w naszej części Europy również takie znajdziemy. Nie wiem, czy kojarzysz taką galaktykę w Andromedzie M31? Hmm… gdzieś ją widziałem ostatnio… niech pomyślę… żartuję! Nie mam pojęcia. Patrząc kątowo, ona jest kilka razy większa od księżyca, ale niestety nasze niebo jest bardzo jasne, więc ona ginie. Na super ciemnym niebie, a takie w Polsce można zobaczyć już chyba tylko w Bieszczadach, jest widoczna dosyć dobrze. Aż tak jesteśmy rozświetleni? Cała Europa jest jasna, a gdyby spojrzeć na niebo nieskażone ziemskim światłem, można zobaczyć piękne rzeczy. Samo centrum Drogi Mlecznej robi ogromne wrażenie i to nie tylko na ludziach interesujących się astronomią. To jest prawdopodobnie coś, co mamy zapisane w genach. Co takiego? Widok nieba. Pamiętaj, że prawie 2 miliony lat patrzyliśmy na czyste, piękne niebo. Nie wiem, ile w tej chwili osób na Ziemi takie widzi? Pewnie poniżej jednego procenta. Dużo tracimy? Według filozofów tak. Cała poezja i filozofia powstawała kiedyś z patrzenia w niebo. Cała nauka tak powstała, religia, bóstwa. Z tym niebem to jest podobnie jak z ogniskiem. Zobacz, ile przyjemności sprawia ci zwykłe siedzenie przy ognisku. Pewnie dlatego, że przez tysiące lat nasi przodkowie spędzali tak czas. Mamy to po prostu w genach. Dlatego polecam każdemu patrzeć w niebo. Niestety trzeba pojechać gdzieś, gdzie jest ono naprawdę ciemne. Pamiętam, kiedy 10 lat temu zaczynałem budować swoje małe obserwatorium pod Warszawą w okolicach Puszczy Kampinoskiej - wtedy to miało jeszcze sens. Teraz zostało z tego ciemnego nieba jakieś 30%. Ten brak naturalnej ciemności wpływa nie tylko na ptaki i inne zwierzęta, ale również na ludzi. Gorzej się śpi i wypoczywa. Organizm produkuje mniej melatoniny, a przez to sen jest gorszej jakości. Po raz kolejny wspomnieliśmy o twoim obserwatorium. Przeciętnemu człowiekowi kojarzy się to pewnie z jakimś ogromnym przedsięwzięciem. Jak to wygląda? Są dwa rodzaje obserwatoriów. Pierwszy, w stylu Oxfordzkim, z otwieranym dachem, i na takie się zdecydowałem. A drugi to obserwatorium z obracaną kopułą. Swoje budowałem własnymi rękoma, każdą deskę i gwóźdź wbijałem sam. Doszedłem do momentu, kiedy obserwatorium działało całkowicie automatycznie, łącznie z czujnikiem chmur. Kiedy nadciągały i zakrywały niebo, zamykał się również dach. Obserwatorium astronomiczne, Adam Jesionkiewicz | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Ile czasu poświęciłeś na ten projekt? Kilka lat. Zacząłem w 2008 roku, ale jak to bywa przy tego typu przedsięwzięciach, cały czas coś trzeba przy tym robić, inwestować. Ile to wszystko kosztowało? Nie wiem, czy jest ktokolwiek, kto jest w stanie dokładnie odpowiedzieć na to pytanie. To jest ciągły proces. Cały czas coś kupujesz, coś sprzedajesz. Ale na pewno idzie to w kilkaset tysięcy złotych. Na szczęście dzisiaj można to zrobić już zdecydowanie taniej. Obserwatorium astronomiczne, Adam Jesionkiewicz | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe A ile kosztuje pasja pod nazwą astrografia? 15 lat temu, kiedy zaczynałem, żeby robić zdjęcia na tym poziomie, sama matryca i sensor kosztowały 50-60 tysięcy złotych. I to była dolna półka. Na szczęście to się zmieniło. Zestaw, który kiedyś kosztował około 250 tysięcy złotych, dzisiaj możesz kupić za mniej niż 1/10 tej ceny. Jesteś w stanie robić takie zdjęcia sprzętem, który kosztuje tyle, co sprzęt dla zaawansowanego amatora fotografii tradycyjnej - kilkanaście tysięcy złotych. W społeczeństwach zamożnych, np. w USA, to naturalne, że ktoś na emeryturze zaczyna wydawać spore pieniądze na spełnianie takich marzeń, kupuje sobie działkę, buduje domowe obserwatorium i patrzy w niebo. Rozmawiamy o twojej pasji, a kim jesteś z zawodu. Powiedz o sobie coś więcej. Przez dużą część życia byłem grafikiem. Wywodzę się z matecznika polskiej reklamy, dzisiaj grupa DDB. Dosyć wcześnie, bo w ’98 roku założyłem pierwszy startup. Wtedy oczywiście nie nazywano młodych firm w ten sposób, ale znając definicję, można dziś użyć takiego określenia. To była internetowa spółka, w tamtych czasach jeśli nie największa to na pewno w pierwszej trójce. Wtedy Onet funkcjonował jeszcze jako katalog stron, a my mieliśmy jako pierwsi profesjonalne redakcje internetowe, w najlepszym momencie zatrudnialiśmy około sto osób. Prowadziliśmy kilka portali internetowych, w tym (gry komputerowe) i o komputerach. Każdy z tych projektów był numerem jeden w swojej kategorii. Świetnie to wszystko się rozwijało do 2001 roku, kiedy uderzyła w Europę fala związana z bańką internetową. Zmiotło nas wszystkich. Ale popełniliśmy jeden podstawowy błąd. Nie poczekaliśmy. Wystarczyło lekko zwolnić tempo i nie rezygnować? Oczywiście. Nie poddawać się i nie rozchodzić każdy w swoją stronę. Ale pamiętam, że to był czas paniki, w którym od wielu mądrych ludzi słyszało się komentarze, że internet się skończy. „To, co mówiliście o tym internecie to spekulacja, zaraz to wszystko padnie” - mówiono. Jakbym słyszał krytyków kryptowalut i tokenów. Z dzisiejszej perspektywy, kiedy przypomnisz sobie internet z lat 90., to zdasz sobie sprawę, że przecież był wówczas niczym. Pamiętam, bo byłem jednym z tych maniaków internetu, który biegał wokół, krzycząc: „Uwierzcie, to będzie ważne. Internet będzie ważny dla świata”. A kiedy już przyszła bańka z amerykańskiej giełdy, to poprzez działania spekulantów zmyło 90% rynku. Nie ukrywam, że my wtedy też straciliśmy wiarę. Jeżeli wszyscy ci mówili, że jesteś garbaty, to zacząłeś się przyglądać w lustrze i na koniec dnia stwierdzałeś, że faktycznie może trochę tak jest. A wystarczyło chwilę poczekać. Dziś prowadzę startup Ifinity. Budujemy rozwiązania między innymi dla niewidomych, umożliwiające lokalizowanie użytkownika na małej przestrzeni, również wewnątrz budynków, bez wykorzystywania technologii GPS. Wykorzystujemy do tego tzw. beacony (ang. beacons) – miniaturowe urządzenia wykorzystujące technologię Bluetooth Low Energy do łączenia się ze smartfonem. Dzisiaj jestem bardziej cierpliwy. To jest paradoks… Dlaczego? Masz cierpliwość do siedzenia 8 godzin na pustyni i patrzenia w niebo, a nie miałeś do tworzonych przez siebie biznesów. Ale pewnie zauważasz taką tendencję wśród młodych startapowców, którzy rozgłaszają wszem i wobec, że ich firma już za trzy lata będzie potentatem na rynku. Teraz wiem, że tam, gdzie mamy do czynienia z nowymi technologiami, które nie istnieją jeszcze szeroko na rynku, na rozwój biznesu do rozmiarów, o jakich myślisz, trzeba poczekać. To kwestia około 10 lat. Skończymy naszą rozmowę pytaniem o pasję. Jakie jest twoje marzenie związane z astrofotografią? Dobre pytanie… na pewno chciałbym zwrócić uwagę mediów, pokazać astrofotografię szerokiemu gronu ludzi. Zaprosić ich na edukować, ale również sprzedawać swoje zdjęcia. Zresztą nie tylko swoje, bo to jest swojego rodzaju market place, do którego zapraszam również wybranych astrofotografów. Moim marzeniem jest, aby ten projekt stał się swoistym centrum sztuki związanej z inspirującym kosmosem. Dzisiaj są to wydruki typu Fine-Art, czyli najwyższej możliwej jakości (tzw. archiwalnej, galeryjnej), ale w przyszłości będą też inne media. Żeby móc spełnić najwyższe oczekiwania jakościowe, musiałem zainwestować we własną drukarkę wielkoformatową. Niestety najlepsze materiały są bardzo drogie i mogą kosztować nawet 100 złotych za 1m kwadratowy, ale za to taka fotografia nie wyblaknie, wytrzyma wieczność. Jeden tusz kosztuje powyżej tysiąca złotych, a jest ich jedenaście, więc inwestycja jest spora. Poza tym mam też wiele pomysłów na rozwój społeczność na i na tym chciałbym się także skupić. Powodzenia! Dziękuję za rozmowę. Dziękuję. WARTO WIEDZIEĆ:
W nocy z 11 na 12 oraz z 12 na 13 sierpnia przewidywane jest pojawienie się na niebie dużej liczby meteorów z roju Perseidów. Przy sprzyjających warunkach będzie można zobaczyć do ok. 100 “spadających gwiazd” na godzinę. Oto poradnik o tym, jak fotografować Perseidy. Jak fotografować Perseidy Gorąco zachęcam do nocnej wyprawy “na meteory”. Warto korzystać z każdej najbliższej nocy, ponieważ w zeszłych sezonach najwięcej meteorów widziałem i sfotografowałem na kilka dni przed przewidzianym apogeum. W tym roku największą liczbę meteorów będzie można zobaczyć rano 11, 12 i 13 sierpnia 2022 r. Przy czym w teorii najwięcej będzie ich 12 sierpnia (do ok. 60 na godzinę) i 13 sierpnia (do ok. 100 na godzinę) – oczywiście zawsze nad ranem. Bardzo ważny jest fakt, że 12 sierpnia 2022 będzie pełnia, czyli niebo będzie najjaśniejsze i Księżyc będzie przeszkadzał w fotografowaniu, bo będzie bardzo jasno. Zobaczymy więc około 30% mniej gwiazd niż podczas nowiu (braku widocznego Księżyca na niebie). Perseidy będą też mniej widowiskowe. Wykorzystaj praktyczne kursy 📷 fotografii, oparte o lekcje w formie wideo. 👉 Kurs Fotografii 🚀 Dla Początkujących 👉 Kurs 🌼 Fotografii Makro 👉 Kurs Fotografii 🏜 Krajobrazowej 👉 Kurs 💻 Lightroom Szybki Start 👉 Kurs Fotografii 🐫 Podróżniczej 👉 Kurs 👱♀️ Fotografii Portretowej Skąd się biorą Perseidy Źródłem Perseidów jest lodowe jądro komety 109P/Swift-Tuttle, która obiegając nasz układ słoneczny zbliża się do Słońca, ogrzewa się i uwalnia cząstki i grudki. Tworzą one warkocz w przestrzeni kosmicznej. Co roku Ziemia, krążąc wokół Słońca wpada w ów warkocz, czyli rój meteoroidów, które spalają się w jej atmosferze. Meteor, najogólniej mówiąc, jest to świecący ślad, jaki zostawia po sobie meteoroid lecący w atmosferze ziemskiej. Nazwa „meteor” pochodzi z greckiego słowa meteōros i można je przetłumaczyć jako „zawieszony w powietrzu”. Meteoryt zaś jest trwałą pozostałością drobnego skalnego ciała niebieskiego (meteoroidu), przyciągniętego przez znacznie większe ciało niebieskie, czyli to, co np. upadło z kosmosu na Ziemię. Najczęściej zatem oglądamy meteory, a czasami niektórzy zbierają meteoryty. „Spadające gwiazdy”, czyli meteory. fot. Marek Waśkiel Zdjęcie powyżej jest połączeniem 26 klatek. Pojedyncze zdjęcie wykonałem z następującymi parametrami: ISO 3200, 14 mm, f 2,8 Kiedy obserwować Perseidy Najwięcej Perseidów obserwuje się w drugiej połowie nocy i nad ranem, ponieważ wtedy radiant znajduje się dość wysoko nad horyzontem. Czasami jest ich tak dużo, że tworzą „świetlne pociągi” – jednak nie będą to eksplozje, które znasz z filmów Science Fiction. Nie spodziewaj się wybuchu Gwiazdy Śmierci z Gwiezdnych Wojen. Będą to po prostu świetliste szlaki na niebie. Do meteorów zarejestrowanych na swoich zdjęciach początkujący fotografowie bardzo często zaliczają także sztuczne satelity. Jednak oglądając je na powiększeniu bardzo łatwo jest dostrzec nierówny kształt kreski spalającego się meteoroidu z lekko rozjaśnionym początkiem i odróżnić go od bardzo jednolitej kreski sztucznych satelitów. Oczywiście, meteory latają gdzie chcą, wiele ukazywało się poza wybranym przeze mnie kadrem. W czasie prawie 3 godzinnej obserwacji udało mi się pochwyć zaledwie 15 sztuk. fot. Marek Waśkiel Zdjęcie złożone z 15 ekspozycji: ISO 6400, 25 s, f3,2 ogniskowa 14 mm Wydaje mi się, że wiele osób, nakręcona medialnymi wpisami, spodziewa się deszczu meteorów, efektownie przecinających niebo. Dokładnie takich, jakie można zobaczyć w fabularnych filmach o zagładzie Ziemi. Filmowe meteory są wykreowane przez speców od efektów specjalnych. Świetnie, że takie skały w rzeczywistości nie sypią się nam na głowę! Rój meteorów jest zjawiskiem polegającym na spalaniu się drobinek materii z roju meteoroidów w górnych warstwach atmosfery ziemskiej. Drobinki spalają się efektownie, ale z reguły nie kreślą na niebie gigantycznych kresek. Są jak mignięcia. Chociaż zdarzają się bardzo jasne i długie błyski i takich kilka też widziałem. Naucz się profesjonalnego fotografowania zjawisk atmosferycznych, sprawdź mój kurs fotografii online. Poznaj Pakiet Kursów i Zaoszczędź nawet 1000 zł Gdzie szukać Perseidów Miejsce obserwacji powinno być ciemne i oddalone od źródeł sztucznego światła. Dlatego miasto, osiedle , duża wieś albo mocno oświetlona stacja benzynowa nie są dobrymi miejscami. Sztuczne światło ogranicza ilość widzianych przez nasze oczy gwiazd i meteorów. Oglądanie „spadających gwiazd” w Warszawie organizowane przez Centrum Kopernik jest wydarzeniem medialno – towarzyskim. Nie zobaczysz podczas takich imprez nic… poza kilkoma najjaśniejszymi gwiazdami na niebie. Muszę przyznać, że coraz trudniej jest w Polsce odszukać dobre miejsce (czyli ciemne) do fotografowania gwiazd i innych elementów nocnego nieba. Z roku na rok jest z tym coraz większy problem. Podczas obserwacji nocnego nieba, nie patrz także w ekran smartfona, ponieważ nasze oczy potrzebują około 20 min, aby przyzwyczaić się do całkowitej ciemności. Każde popatrzenie na świecący ekran powoduje, że będziemy widzieć zdecydowanie mniej gwiazd. Pomimo doboru wspaniałego miejsca, na większości zdjęć wykonanych w Polsce i tak będą widoczne zanieczyszczenia świetlne w postaci żółto-pomarańczowych przebarwień na horyzoncie lub na niskich chmurach (można starać się je twórczo wykorzystać). Gdzie jest najciemniej w Twoje okolicy? Poszukaj na tej stronie: Pamiętaj, że powinieneś mieć dużą otwartą przestrzeń nieba do obserwacji we wszystkich kierunkach. Na miejsce oglądania i fotografowania Perseidów wybierz się znacznie wcześniej i odszukaj punkt na niebie, skąd powinny nadlatywać meteory. Możesz skorzystać z bezpłatnej aplikacji na smartfony Google Sky Map i odszukać miejsce lokalizacji radiantu (tak naukowo nazywa się obszar, skąd będą nadlatywać meteory). Sierpniowe niebo nad Podlasiem z 26 Perseidami. fot. Marek Waśkiel Zdjęcie złożone z 24 ekspozycji: ISO 6400, 25 s, f3,2 ogniskowa 14 mm Jest też inny sposób – dla „harcerzy” i osób bez smartfonów – za pomocą kompasu ustal kierunek północny. Stań do niego przodem. Jeżeli jest wczesny wieczór, tak około 22, to lekko po lewej stronie będziesz widzieć Wielki Wóz. Odkładając około pięciu odległości jego tylnej ścianki (bagażnika) przedłużając ową linię w górę odszukasz Gwiazdę Polarną, a lekko w prawo od niej zauważysz gwiazdy układające się w literkę W jak Waśkiel… Radiant Perseidów …ale to jest Kasjopeja 😉 Poniżej niej znajduje się gwiazdozbiór Perseusza i właśnie pomiędzy nim i Gwiazdą Polarną, Kasjopeją oraz Perseuszem znajduje się tzw. radiant, czyli miejsce skąd powinno pojawiać się najwięcej meteorów. Oczywiście nadlatują mniej więcej z tego kierunku, ale potem, jako płonące obiekty, widoczne są na całym niebie. W tym roku nam to nie grozi, ale jeśli na niebie jest Księżyc, usiądź do niego tyłem. Ano właśnie! Nie zapomnij o krzesełku (lepiej leżaku), kocu, termosie z ciepłymi napojami oraz ciepłej odzieży (w ubiegłym roku na Podlasiu nocą było zaledwie 12 st. C). Fotografowanie Perseidów w praktyce Nie ma idealnej recepty na zawsze udane zdjęcie meteorów. Każdy z nas może fotografować Perseidy w odmiennych warunkach, o innym czasie itp. Bez wątpienia jest jakiś zakres podstawowych czynności, po wykonaniu których ma się większe szanse na udane zdjęcie: dobór miejsca i czasu fotografowania (tzw. zmierzch astronomiczny jest najlepszy), odpowiedni sprzęt, odzież i ogromne pokłady cierpliwości. Należy wybrać kierunek fotografowania i ustawić aparat na statywie fotograficznym. Punktem wyjściowym do ustawienia poprawnej ekspozycji (dla obiektywów szerokokątnych czyli ok. 20 mm) powinna być czułość ok 1600 – 3200 ISO, czas ok. 25 s oraz przysłona ok. f 3,5. Taki zestaw parametrów posiadają wszystkie lustrzanki (także amatorskie), bezlusterkowce z popularnymi obiektywami i to one nadaj się do fotografowania nocą. Kompakty raczej odpadają. Nie da się też zrobić dobrego zdjęcia smartfonem, chociaż można oczywiście próbować. Zaznaczam, że są to parametry wyjściowe ale trzeba je korygować w zależności od uzyskiwanych efektów. Z tego wpisu dowiesz się dokładnie jaki aparat wybrać do fotografowania poszczególnych zagadnień. Jak ustawić parametry aparatu do fotografowania Perseidów Parametry aparatu trzeba dobrać ustawiając je w trybie M (MANUAL). Jednak mogą one być swobodnie korygowane w zależności od warunków, w których fotografujemy. Warto jedynie pamiętać, że o liczbie rejestrowanych obiektów (gwiazd oraz meteorów) zadecyduje wyłącznie czułość i przysłona. Im wyższe ISO i większy otwór przysłony, tym zarejestrowanych gwiazd będzie więcej. „Spadające gwiazdy”, czyli meteory. fot. Marek Waśkiel Zdjęcie powyżej jest połączeniem 17 klatek. Pojedyncze zdjęcie wykonałem z następującymi parametrami: ISO 6400, czas: 25 s, przysłona f3,2, ogniskowa 14 mm. 1. Dobierz czas ekspozycji Czas ekspozycji zadecyduje jedynie o formie ich pokazania: krótszy to pojedyncze galaktyki i nieruchome gwiazdy albo rozmyte kręgi tzw. „szlaki gwiazd”, kiedy zastosujesz czas zbyt długi. Reguła 500 pomoże Ci w ustawieniu maksymalnego czasu dla Twojej ogniskowej. Mówi ona, że liczbę 500 należy podzielić przez liczbę ogniskowej i w ten sposób otrzymamy maksymalny czas ekspozycji (w sekundach) dający nieruchome gwiazdy na niebie. Czyli dla ogniskowej 20 mm (dla FF, czyli pełen klatki) takim czasem jest 25 sekund. 2. Wyłącz kilka zbędnych funkcji Należy wyłączyć stabilizację obrazu oraz funkcję redukcji szumów przy długich czasach ekspozycji. Dlaczego wyłączmy wówczas stabilizację? Zjawisko sprzężenia zwrotnego może spowodować (i bardzo często tak się dzieje), że układ stabilizacji w aparacie umieszczonym na statywie rozmyje obraz rejestrowany na matrycy. Po prostu maleńkie mikrodrgania będą kompensowane zbyt dużym działaniem stabilizatora. 3. Ostrz ręcznie Ostrzymy ręcznie np. na bardzo dalekie latarnie – podczas fotografowania należy wyłączyć autofokus. Warto stosować najkrótszą ogniskową (czyli szeroki kat), aby uchwycić jak największą przestrzeń nieba oraz otworzyć przesłonę do wartości zbliżonej do największej jasności, czyli wspominane wyżej np. f 3,5 (przymykając ją o ok 0,3 lub 0,7 działki EV, aby zapewnić lepszą ostrość, czyli jeżeli masz f3,5 to obraz będzie bardziej ostry przy f4). Z tego artykułu dowiesz się jak robić ostre zdjęcia. 4. Oszczędzaj energię i czas Wybierz tylko jeden sposób zapisu zdjęć na karcie albo RAW albo JPEG. Jeżeli zapisujesz zdjęcia na karcie pamięci w formacie JPEG (lepiej jest zapisywać w RAW jeśli potrafisz potem “wywołać” te pliki) to spróbuj ustawić balans bieli ręcznie na ok. 3500 K. Uzyskasz bardziej błękitne niebo. Dwa poważne problemy przy fotografowaniu Perseidów Po pierwsze – podczas fotografowania Perseidów można się spotkać jeszcze z problemem polegającym na “zaparowaniu” przedniej soczewki obiektywu. Trzeba na to uważać i po prostu reagować na bieżąco. Fotografowie zajmujący się nocnym fotografowaniem stosują szereg patentów np. suszarki, podgrzewacze do obiektywów itp. Drugim jest księżyc pojawiający się na nocnym niebie. Trzeba sprawdzić w jakiej fazie będzie wówczas, kiedy chcemy fotografować Perseidy. Jego obfita obecność na niebie znacznie osłabia widoczność gwiazd i meteorów. Jak już wspomniałem, w roku 2022 ten problem się pojawi. W tym wpisie przeczytasz jak fotografować gwiazdy. Od kulis, czyli backstage: stoję sobie, patrzę w gwiazdy. Odwracam się na chwilę a tu fruuuu jedna natychmiast chciała mnie dopaść. 🙂 Jak to na plenerze fotograficznym – nie można czuć się bezpiecznie i trzeba nieustannie być czujnym. Pamiętaj także o dobrze naładowanych i zapasowych akumulatorach. Jeśli chcesz oszczędzić energię akumulatora to podczas wykonywania serii zdjęć wyłącz monitor LCD. I proszę pamiętaj, że meteory latają gdzie chcą. Nie zawsze jest to zgodne z naszą wolą i zaprogramowanym kadrem oraz naukowymi wytycznymi. Tym niemniej warto na jeden obszar nieba poświęcić sporo czasu (minimum 2 godziny) licząc, że uda się nam wówczas uwiecznić kilka “spadających gwiazd”. Dobrym sposobem jest zabranie ze sobą dwóch korpusów i skierowanie ich w inne części nieba. W fotografii krajobrazu liczy się całość kadru. Kreski rysowane przez meteory są tylko jego elementem i powinny układać się w miłą dla oka całość z pozostałymi elementami ujęcia. Nie poluj wyłącznie na złociste smugi na niebie. Ważny jest cały obraz z jego planami i kompozycją fotograficzną. Postaraj się o ciekawy kadr. Udanych łowów. Jak poradzić sobie ze światłem Księżyca Jeśli planujesz fotografowanie Perseidów w obfitym świetle księżyca, musisz spostrzec, że Księżyc rzuca cienie. Jeśli chcesz widzieć ciemniejsze niebo, musisz odszukać księżycowy cień. Świetny jest np. rozległy płaskowyż z wysokimi górami, które blokowałyby blask Księżyca. Jeśli nie możesz tego zrobić, znajdź szpaler drzew, który graniczy z szeroko otwartym polem. Możesz też rozsiąść się w cieniu budynku. Jeśli uda się nam odciąć bezpośrednie światło Księżyca noc nagle ciemnieje, a meteory stają się bardziej widoczne. Lubisz fotografować ciekawe zjawiska? Sprawdź, jak zrobić zdjęcia zorzy polarnej. Pozdrawiam Marek Waśkiel
VFb5. 147 253 231 140 471 222 69 109 283